Przez bardzo długi czas miałam wrażenie, że wszyscy wokół dostali instrukcję obsługi życia, a tylko mnie trafił się egzemplarz od innego modelu. Patrzyłam, jak inni coś rozumieją intuicyjnie, odnajdują się bez wysiłku, reagują „właściwie”, a ja ciągle próbowałam dopasować się do schematu, który działał u wszystkich, tylko nie u mnie.
Myślałam, że może jestem zbyt intensywna, zbyt zmęczona, zbyt wrażliwa albo po prostu coś robię źle.
A potem całkiem niedawno wydarzyło się coś niepozornego — zaczęłam czytać, słuchać, obserwować i powoli odnajdywać opisy ludzi, którzy przeżywają świat podobnie jak ja. I po raz pierwszy nie poczułam ulgi dlatego, że znalazłam odpowiedź. Poczułam ulgę dlatego, że znalazłam instrukcję.
Nie instrukcję, jak się naprawić.
Instrukcję, jak siebie używać.
Okazało się, że nie muszę działać jak inni. Mogę odpoczywać wcześniej, mogę wycofać się z hałasu, mogę mieć okresy wielkiej energii i okresy ciszy. Mogę nie na wszystko się zgadzać. Mogę chronić swoją uwagę.
I od kiedy przestałam próbować być poprawioną wersją kogoś innego, a zaczęłam być dobrze przeczytaną wersją siebie — życie stało się odrobinę lżejsze.
To nie jest instrukcja dla wszystkich.
Ta jest moja.
Enter your email to access commenting, receive memos, logs, dispatches, and unfiltered fragments directly from the Theater.
Member discussion